Brief

Brief

Od listopada 2016 r. do stycznia 2017 r. w Polsce z powodu wychłodzenia zmarło 90 osób (wg Rządowego Centrum Bezpieczeństwa). Nikt nie zauważył, jak zamarzali na przystankach, ławkach, w altankach. A nawet przy najlepszych chęciach nie da się pomóc komuś, kogo nie widzimy. Żeby więc w ogóle mówić o pomocy bezdomnym, musieliśmy zrobić coś, co sprawiłoby, że NIEbezdomni zaczną Bezdomnych zauważać.

blank ratio image

Rozwiązania

Rozwiązania

Przeszukując schroniska i noclegownie, trafiliśmy na warszawską Fundację Kapucyńską. Tam poznaliśmy trzech bezdomnych literatów: Mariusza, Mirosława oraz Zygmunta. Tak powstał pomysł na książkę. Przekopując setki zapisanych maczkiem tekstów, dokonaliśmy wyboru kilkudziesięciu. Skontaktowaliśmy się również z Jackiem Hugo-Baderem, autorem reportażu o bezdomności pt. „Charlie w Warszawie”, który po przedstawieniu mu pomysłu, podarował nam swój reportaż i zaangażował się w kampanię.

Teksty o bezdomności autorstwa samych bezdomnych nie mogły być wydane jak zwykła książka. Dlatego też okładki wykonane zostały z kawałków odpadowej tektury, a tytuł książki wydrukowany na taśmie pakowej, którą bezdomni własnoręcznie naklejali na książki. Do druku użyliśmy specjalnej, termoaktywnej farby, czyli reagującej na mróz. W ten sposób powstała książka „Niewidzialni”. W cieple, pod dachem to tylko białe kartki. W domu, w fotelu, z herbatą nie zrozumiesz o czym piszą. Musisz wyjść do nich. Na dwór. Na mróz.

Książka miała swoją premierę w styczniu 2017 roku, kiedy zaczęła się największa fala mrozów i temperatura nocami spadała do -30 stopni. Do 50-ciu kluczowych dziennikarzy społecznych i kulturalnych wysłaliśmy egzemplarze książki wraz z informacją prasową oraz listem od Marka Seretnego, prezesa Fundacji Kapucyńskiej. Równocześnie zaprosiliśmy media na wydarzenie inaugurujące kampanię. Czytanie książki zorganizowaliśmy 19 stycznia 2017 r. pod Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie. Wśród lektorów znaleźli się m.in. autorzy książki – Mariusz Łukaszewski, Zygmunt Cecko i Jacek Hugo-Bader, jej fundator – Radosław Pazura, aktor Remigiusz Jankowski, a także Marek Seretny. Równocześnie uruchomiliśmy stronę internetową Zobaczniewidzialnych.pl, za pośrednictwem której można kupić egzemplarz „Niewidzialnych”. Książki były też licytowane na balach charytatywnych i Allegro. Jeden z egzemplarzy został sprzedany za kwotę 3,5 tys. złotych.

Wynik

Wynik

Na efekty nie trzeba było czekać zbyt długo. „Poruszające doświadczenie”, „Wyjątkowa książka”, „Nie przejdziesz obojętnie”, „Zobaczyłem bezdomnych” – to tylko kilka z setek dobrych recenzji. W akcję zaangażowali się ludzie kultury: krytycy literaccy z Gazety Wyborczej, TVP Kultura, Polityki, portalu Dwutygodnik.com profesjonalnie (i bardzo wysoko) ocenili wartość literacką tekstów. Na kanale YouTube aktorzy filmowi i teatralni z przejęciem interpretowali fragmenty teksów z „Niewidzialnych”. Wszystkie szerokozasięgowe media w kraju mówiły o niesamowitym doświadczeniu czytania na mrozie. Temat pojawił się we wszystkich czołowych telewizjach, rozgłośniach radiowych, gazetach, portalach internetowych, a także na TEDx Warsaw University of Technology.

W internecie nie pojawił się żaden negatywny komentarz. ŻADEN. Nikt nie hejtował. Wszyscy chcieli pomagać. Sami Bezdomni też przyjęli akcję bardzo dobrze. Na początku nieufni i wycofani, potem otwarci i pełni dumy, że ktoś wreszcie ich docenił.

Zostawić ślad

Wg Instytutu Monitorowania Mediów wartość ekwiwalentu reklamowego publikacji wyniosła 1 348 656 zł. Kampanię widziało 11 721 311 osób. Jedna z tych osób zamawiając książkę napisała do Fundacji maila. Oto treść:

Witam serdecznie, jestem pod ogromnym wrazeniem fragmentow ksiazki…10 lat w karetce pogotowia. Zawsze wyjezdzalismy do lumpa… lezaka… pijanego… Bardzo chce przeczytac te ksiazke… wstyd mi powoli, zaczynam się wstydzic… Pozdrawiam, Agnieszka”.

Po akcji otrzymaliśmy również film. Uczniowie Gimnazjum Mistrzostwa Sportowego nr 2 w Rybniku zorganizowali czytanie książki „Niewidzialni” na szkolnym boisku. Na widowni zasiedli rodzice, nauczyciele i wychowankowie placówki.

Mówi się, że zmieniając postawę jednego człowieka to tak, jakby zmieniło się cały świat. My go zmieniliśmy.